Żyjemy w społeczeństwie zaawansowanych technologii. Fakt ten odmienia sposób życia całych społeczeństw: wymagana jest odpowiednia organizacja pracy i szkolnictwa, a faktycznie – wymagany jest nowy sposób naszego własnego funkcjonowania. Pomimo teoretycznych zastrzeżeń, poddajemy się tym zmianom – utraciliśmy tęsknotę za dawnym światem. Żale pisarzy za rustykalnym krajobrazem albo za wspólnotą narodową wydają nam się niewczesne i niewiele mówiące. Nie ma powrotu do czasu wojen toczonych na koniach oraz do cechów rzemieślniczych. Ich miejsce zajęły maszyny, wysoce skomplikowane i wymagające fachowych umiejętności. Wraz z nimi zmieniła się rola człowieka – przestaje on być żołnierzem albo krawcem, staje się specjalistą w obsłudze aparatury technicznej, staje się technikiem (lub robotnikiem – jak nazwał to Ernst Jünger). Czujemy, że technik taki, na przykład operator uzbrojonych dronów, ma większą siłę sprawczą niż bohaterowie ostatniej wojny, choć to ci drudzy wykazali się heroizmem cnót. Widzimy tu jaskrawo, jak olbrzymią moc daje nam w ręce nowoczesna technika, zarazem żądając od nas mniej: mniej osobistego poświęcenia, mniej współczucia, mniej szlachetności. Nie chcemy jednak rezygnować z takiego świata, bo wiemy, że inni z niego nie zrezygnują. Co więcej – jesteśmy w sytuacji, kiedy każdy wynalazek może okazać się przełomem, pozwalającym jakiemuś społeczeństwu osiągnąć globalny prymat. Sztuczna inteligencja i klonowanie to kwestia miesięcy, a może dni, a chodzi tu już nie tylko o zmianę ludzkiego świata, ale o modyfikowanie samego człowieka. Gambit (w postaci utraconego średniowiecza), który pchnął nas na drogę nauki i techniki, może okazać się ślepą uliczką, bo już teraz trudno o dobre odpowiedzi w oparciu o katolicką wizję świata.
Grę, którą rozpoczęliśmy z takim entuzjazmem i nadzieją, może wygrać ktoś inny. Oto więc pojawia się nowe wyzwanie dla filozofii: dać instrukcję obsługi współczesnego świata. Czy jednak nie oznacza to samo w sobie kapitulacji wobec techniki i przyjęcia perspektywy technika? Czy myślenie przestało być bastionem wolności? Na te i wiele innych pytań trzeba niezwłocznie odpowiedzieć, abyśmy mogli rozumieć samych siebie i rzeczywistość, w której żyjemy.